Przystanek X

Maga

Maga to góra nad malowniczo rozpościerającą się u jej podnóża doliną Wisłoki, przepływającej przez wyrobiska po żwirze w Szczegocicach i Mokrzcu. Na niej wznosił się najstarszy prawdopodobnie gród w okolicy Dębicy, sięgający swoją historią być może czasów wędrówki ludów. Kilkanaście minionych wieków zatarło wszystkie ślady. Nawet archeologom trudno określić wiek, zbyt drobnych resztek, znalezionej ceramiki. Przetrwała jednak legenda o królu Bodzosie i jego grodzie.

Legenda BODZOS Z MAGI

Król Bodzos powiadomiony o zbliżających się hordach dzikich wojowników ze wschodu, którzy pozostawiali za sobą tylko zgliszcza i ciała pomordowanych, postanowił przygotować się do obrony. Kazał ponaprawiać i wzmocnić częstokół, przygotować zapas żywności oraz strzał i kamieni do odparcia napastników. Na wszelki wypadek kazał wykopać tunel, którym w razie niebezpieczeństwa można było uciec do niedalekiego lasu.
Najeźdźcy, którzy pojawili się po kilku dniach, już pierwszej nocy przed świtem próbowali zdobyć gród z zaskoczenia. Dostali jednak srogą odprawę. Jeszcze kilka razy próbowali zdobyć gród szturmem. Później zaczęli go oblegać. Pewnie by odeszli szukać łatwiejszego łupu, gdyby nie gołębie. Zauważyli, że w grodzie żyje wiele gołębi, które w dzień szukają pożywienia na okolicznych polach. Zaczęli podkarmiać gołębie grochem. Po kilku dniach, zanim wysypali groch gołębiom, namoczyli go w piwie. Gołębie pojadły grochu i posnęły. Wówczas je schwytano. Przed świtem do nóg gołębi przywiązano sznurki namoczone w smole, podpalono je i ptaki wypuszczono. Przerażone gołębie wzbiły się wysoko, ciągnąc za sobą warkocze ognia. Szukając ratunku poleciały do gniazd i opadły na słomiane strzechy. Cały gród stanął w płomieniach. Obrońcy rzucili się do gaszenia pożarów. Wtedy napastnicy przystąpili do ataku. Po wcześniej przygotowanych żerdziach szybko wspięli się na częstokół i otwarli bramę. Przez otwarte wrota wdarli się do środka i zaczęli mordować zajętych gaszeniem pożaru mieszkańców grodu.
Bodzos widząc, że nie ma już nadziei na uratowanie grodu ani jego mieszkańców przed zagładą, kazał Gumini uciekać z Latosem przez przygotowany tunel. Sam zaś z trzema wojami osłaniał ich ucieczkę. Zostali jednak zauważeni przez strażników, pilnujących koni napastników. Gumini z Latosem udało się schronić w bezpieczne miejsce. Bodzos ranny dostał się do niewoli i został powieszony. Miejsce jego stracenia do dziś nazywa się Szubienicą. Historia ta została opisana w legendzie Bodzos z Magi.